Kontakt/Współpraca

Pochwały, wiadra pomyj i takie tam, których z jakiegoś powodu ktoś nie chce upubliczniać przyjmuję na maila:

samichan787@gmail.com

Jako profesjonalny, dyplomowany w liceum plastyk (na piątkę!) chętnie przyjmuję również zlecenia graficzne. Plakat, ulotka, komiks, portret... Wszystko jak leci, byle płacili. Może być też waluta jedzenia albo fajek.

Zaufali mi: 


plakat


To ten słynny komiks opłacony przez koncerny farmaceutyczne 




Ty też zaufaj! Głodna jestem, no!

2 komentarze:

  1. Hej. Ja też w odzewie na ostatnią notkę, gratuluję i dziękuję. Notka jednak przypomniała mi, co mnie strasznie wpienia w polskich blogach naukowych, a co tobie chyba się nie zdarzyło: jak komuś wkurw przekroczy punkt krytyczny, to zaczyna podle jeździć po poczytalności altmedowców. Nie rozsądną oceną typu "to podejście jest głupie, nierozsądne", trafiałam nawet w linkowanych przez ciebie miejscach na podsumowania w stylu "co za debile, paranoję jakąś mają". Próbują dyskredytować altmed przez amatorskie diagnozowanie ludzi którzy ten badziew lubią, chociaż nie sądzę by kogokolwiek przekonała argumentacja w stylu "nie słuchaj ich, bo to wariaci" - gdy przecież łatwo i bezpiecznie można wyłapać niedorzeczności wypowiedzi, nie diagnozując ludzi amatorsko. Nigdy nie uznam, że miłośnicy tych dziwactw są całkiem normalni, mogłabym nawet empatycznie wczuć się w zrozumienie dlaczego wolą obietnice niemal nieśmiertelności dzięki ziołom i diecie, zamiast niepewnych realiów prawdziwego życia i ograniczeń współczesnej medycyny. Mało tego, znałam dziewczynę która wierzyła że ma "pasożyty w jelitach". W końcu okazało się, że ma schizofrenię.
    Tak czy inaczej, nie mam lepszych podstaw by przez net diagnozować czyjąś głowę, niż by diagnozować brzuch czy uszy.
    Najbardziej mnie frustruje, gdy lekarze kpią i dyskredytują "diagnozując" rzeczy mocno spoza swojej specjalności u osób których nigdy nie badali, które się nigdy na badanie nie zgadzały, i nie życzyły sobie, by diagnoza była ogłaszana publicznie. To niepoważne, głupie, nieprofesjonalne i żałosne, ale nie potrafię nic odpisać, tylko się w cichości wściekam, bo przecież "normalnych" nie obchodzi nic co dotyczy "nienormalnych", a "nienormalnych" nie ma sensu słuchać, bo wszystko co mówią, mówią od rzeczy. To tak obrzydliwie frustrujące, gdy taką konkluzję można wyciągnąć z wpisów na blogach naukowych i poza tym dobrych...
    Sama czasem sobie radzę poprzez humor z różnymi rzeczami, ale to akurat nie jest śmieszne. Może się wydawać śmieszne w dowcipie, w anegdocie, może nawet być śmieszne, gdy ktoś pisze w necie i nie wiesz czy na serio. Ale nie ma w tym nic śmiesznego w realu. Jeśli patrzyłaś kiedykolwiek w oczy osoby która pod przymusem była w psychiatryku, albo niby jest z tobą, niby z tobą gada, ale widzi kilkanaście nieistniejących osób - to to nie jest śmieszne. Nie ma też nic śmiesznego w tym, że dziewczyna prywatnie robiła kolonoskopię bo sobie ubzdurała te pasożyty - zamiast jak się już uparła, po prostu zbadać kał. Przed monitorem możesz się krzywić albo śmiać, ale jak próbujesz się dogadać z kimś takim w realu, to masz supeł w żołądku, bo to jest przerażające co taka psychiczna choroba może zrobić z człowiekiem.
    My, "lżej chore" czy tylko "zaburzone" możemy przez wyśmiewających się geniuszy zostać uznane za "prawie normalne", ale jakoś nie odczuwam tego jako szczególnej nobilitacji. Broń borze iglasty nie wymagam czy nie oczekuję, że poruszysz ten cały szeroki temat w notce. Ale mam odrobinę nadziei. Mam ślad pamięciowy że miałaś jakieś notki feministyczne. I kurde marzę, żeby ktoś wyłuszczył "blogerom naukowym", że nazywanie kogoś, kto napisał w necie coś głupiego "wariatem" jest równie pozbawione klasy co nabijanie się z Anny Grodzkiej. Cieszę się że w ogóle ktoś ruszył temat, wszystkie te NLP i inne bzdury też mnie wkurzają, a zwłaszcza wkurza mnie, że szukając psychoterapeuty masz tak na moje oko z 10% szans trafić na takiego, który działa racjonalnie i naukowo.
    (cdn.)

    OdpowiedzUsuń
  2. (cdn) Z innej, niepsychicznej bajki ten problem jest z dietetykami, mnóstwo z nich, nawet tych z dobrych uczelni, nawet wykładowcy na dobrych uczelniach, gardzi "szkiełkiem i okiem". Chciałabym z wegetarianizmu przejść na weganizm i trochę powoli schudnąć, i dietetyk by mi się przydał, coby rozpisał mi bez filozofowania jadłospisy, ale przecież jak znaleźć takiego, który a) nie będzie mi chciał rozszerzyć diety "chociaż o ryby" (z badań wynika, że korzyści z wegetarianizmu i weganizmu są przereklamowane, ale zagrożenia zdrowotne tychże też) ani b) nie będzie wierzył że dieta wegańska robi rzeczy których nie robi, leczy rzeczy których wcale nie leczy, ale trzeba wyeliminować też gluten nawet jak mi on w niczym nie przeszkadza. Dietetyka-naukowca ze świecą szukać, większość z nich ma taki poziom ścisłego myślenia, który wystarczyłby manicurzystce czy fryzjerowi.
    I ten sam problem jest z psychologami, w tym tymi, którzy są terapeutami. Nierzadko terapeuta ma na ścianie dumnie wywieszony dyplom NLP, co mnie autentycznie zniechęca na starcie. Na całe szczęście znalazłam dobrego, rozsądnego terapeutę, ale to trudne, i nieraz marnuje się pieniądze na wstępne wizyty u takich, którzy są jednak jakby po alternatywnej stronie Mocy. Nieraz nawet trafiają się psychiatrzy z zamiłowaniem do homeopatii i po kursach NLP. Racjonalny pacjent, który wybulił 130zł za wizytę, ma ochotę zgłosić reklamację że dostał jakiś cholerny bubel, podróbkę, szedł do lekarza, a dostał miłośnika homeopatii. To prawie jakby wzywać hydraulika, a ostatecznie mieć do czynienia z kimś kto nad rozwaloną rurą chce odprawiać jakieś fenshui.
    Wkurza mnie to wszystko. Wkurza mnie, bo właśnie zaburzony, cierpiący człowiek chce POMOCY, i nie przyjdzie mu do głowy, że w mainstreamowym miejscu może trafić na oszołomstwo. Jak ktoś jest słaby i niepewny, to może uwierzyć, że to wina "złego nastawienia". W różne rzeczy może uwierzyć. To jest wszystko straszne, przygnębiające i niebotycznie wkurzające.
    Pardon jeśli mój wpis jest chaotyczny, już zbliżam się do końca.
    Życzę ci trafienia na jak najlepszych specjalistów, i życzę żebyś otrzymała skuteczną pomoc.
    Spadam spać. Jeszcze raz dzięki za poruszenie tak totalnie ignorowanego tematu jak zaburzenia i choroby psychiczne.
    - Ola

    OdpowiedzUsuń

Podobnie jak wszelkiej innej nauki alternatywnej, nie toleruję ortografii alternatywnej. Literówka czy zabłąkany przecinek - spoko, ale komcie wypalające oczy nie będą tolerowane.