sobota, 14 lutego 2015

Świrnięty Walenty - Speszal Edyszyn - Edycja




Z UWAGI NA SŁUSZNĄ KRYTYKĘ, POST ULEGŁ PEWNYM ZMIANOM, CHOĆ TREŚĆ I PRZEKAZ POZOSTAJĄ TE SAME. OBIECUJĘ WIĘCEJ NIE KOMBINOWAĆ Z FORMĄ, A PRZYNAJMNIEJ NAUCZYĆ SIĘ PISAĆ.  


Z okazji najbardziej wkurzającego mnie święta ever, walnę coś, co nazwę "Speszal Edyszyn". Czyli moje arcymądre przemyślenia z rzyci na arcyważne sprawy, odkrywcze bardzo i jeszcze bardziej sensowne. Wiem, że się cieszycie. Dzisiaj pomyślę ofkors o kobietach i facetach. Nie, nie dowiesz się jaka jest recepta na udany związek. Dowiesz się za to, że wszyscy mamy przerąbane. Uważam, że na upartego podchodzi pod altmed, bo mundrości na ten temat jest wiele, ale nie tylko w Otchłani, niestety... tylko tak jakby wszędzie.

Ile razy, drogie panie, słyszałyście w dzieciństwie podczas czesania, gdy marudziłyście, że mama szarpie włosy i boli - "trzeba cierpieć dla urody"? Potem takie dziewczynki dorastają. Dowiadują sie z mediów, że nie wolno im mieć pojedynczego włoska na ciele poza głową, że muszą mieć określone wymiary, nosić niewygodne i niezdrowe szpilki, żeby być sexy - bo to jest absolutnie najważniejsze, prawda? - więc depilują nogi, bikini, pachy, czasem ręce albo twarz (wosk, depilator - boli jak sukinsyn, maszynka - może mniej, ale krwawi się jak zarzynana świnia). Katują się różnymi porąbanymi i niebezpiecznymi dietami, żeby tylko nie mieć nadwagi. Ale bez przesady w końcu, krągłości trzeba mieć. I nawet jeśli nie chodzą na co dzień w szpilkach, to przecież na maturę, na rozmowę o pracę czy imieniny u cioci "wypada" i marzą, żeby już wrócić już do domu i zdjąć to w cholerę. Wszystko bez słowa skargi - wszak "cierp, cielę, bo to stroi...". Do diabła, nawet są określane jako "płeć piękna" - WTF?! "Płeć zdolna do rodzenia dzieci", "płeć miesiączkująca" - to już by miało więcej sensu. Ale porody, a co dopiero miesiączka, to jest fuj, a kobieta ładna ma być. Przede wszystkim.

Ale chłopcy też mają swoje kompleksy. Gdy ich koleżanki głodują i skubią sobie nawet brwi, oni się zadręczają, że są zbyt chudzi i nie chcą im rosnąć włosy na klacie. Słyszeliście może o bigoreksji? Zakład, że nie. Nawet Word mi podkreśla to słowo, w przeciwieństwie do anoreksji. Bo przecież facet musi mieć mięśnie. I najlepiej być włochaty jednocześnie, bo to kręci. Jak z tych czy innych powodów ogoli nogi - niechybnie pedał. Wstyd mi, że żyję w społeczeństwie, gdzie "oskarżenie" o homoseksualizm to obelga. No, ale przecież żaden heteroseksualny facet nie chce być uważany za geja, to się nie godzi. Ostatnio modne jest hejtowanie nadmiernie chudych chłopaków w rurkach. Sama się w sumie zastanawiam, czy osobnikom z jądrami jest w czymś takim wygodnie, skoro mnie tego typu spodnie cisną w kroczu, ale co tam, nie mój cyrk, nie moje małpy. Cała planeta ubolewa "ach, gdzie ci prawdziwi faceci...", "prawdziwy facet to ma mięśnie i brodę" "jestem za obowiązkowym naborem do wojska" <- mój faworyt, nie wiem, co by to miało zmienić. A czy się skarżą? Skąd, nie wypada, chłopaki nie płaczą.

W ogóle, uwielbiam nienawidzę frazy "prawdziwa płeć cośtam cośtam". Mam już podwójny chromosom X, ma być podwójniejszy czy co, bo nie rozumiem? A od tego, że nie lubię sprzątać, gotować, zachwycać się dziećmi, malować się a za to lubię pierdyliard innych rzeczy, które zgodnie z kanonem mojej płci nie przystoją, z jednego X nie zrobi się Y. Przynajmniej jeszcze to się nie stało. Nawet ostatnio wypiłam "męski jogurt"(?!) i nic, panie, nawet brody nie mam. A zresztą, co się będę wyzłośliwiać, ktoś już to zrobił za mnie. Za to walnę obrazek:
Image and video hosting by TinyPic


O co chodzi? O presję. Od małego jesteśmy poddawani nieustającej presji. Co samo w sobie aż tak złe nie jest, dzięki temu wiemy, że nie należy np. mordować się nawzajem. Ale do szewskiej pasji doprowadza mnie presja odnośnie tego, jak kto ma wyglądać. Pół biedy, jeśli to jest subiektywna opinia "to mi się podoba, tamto nie". Spoko, masz do niej prawo. Ale... a co się będę produkować, rzućmy okiem na okładki gazetek:
Image and video hosting by TinyPic
Nie dość, że wszystko się rozbija o wygląd, to jeszcze ten tryb rozkazujący: "bądź taka, bądź śmaka", a w domyśle: bo jak nie, to jesteś nikim. Może nadinterpretuję, ale pomyślmy, czy nie za łatwo w dzisiejszym świecie przez gardła przechodzą słowa w stylu: "ale pasztet"? I mało kto się zainteresuje, co dany "pasztet" ma w głowie. Skąd, "pasztet" ma, dajmy na to, nadwagę, więc już wiadomo wszystko: leń, brak silnej woli i niechluj. Jeśli ktoś ma takie życzenie, by dopasowywać się do jedynego słusznego szablonu, spoko, jego wybór, ale czemu wymaga tego samego od innych? Niech pilnuje własnego nosa, jeszcze mu na nim pryszcz wyskoczy albo co.

Okej, próżność nie jest jedynie domeną homo sapiens. Chyba każdy gatunek drogą ewolucji wypracował sobie jakieś kryteria w doborze partnera. Co prawda w świecie zwierząt jest raczej na odwrót niż u nas, tam samiczki mogą sobie pozwolić na bycie nijakimi, to samce stają na głowach żeby im zaimponować tańcem godowym czy kolorem piór. Nieważne. Ale heloł, od wynalezienia pierwszych narzędzi nasz gatunek w ten czy inny sposób walczy z przyrodą, a ponad te niskie instynkty wznieść się nie możemy? Załamuje mnie, jak słyszę/czytam gdzieś, że dziewczyny kombinują założenie mini z dekoltem na odpowiedź/zaliczenie, byle by się nie wysilać nauką. Tym bardziej, gdy to sie udaje. A zdarza się.

Uwaga, anecdata: ja, Sami Chan, przeszłam w wieku 16 lat operację plastyczną. Miałam wycinane znamię z twarzy. Nie, nie dla zdrowia, dermatolodzy oglądali i orzekli, że potencjału rakowego to to nie ma. Nawet specjalnie duże nie było, coś jak u Monroe, ale w innym miejscu. Zwykły kaprys. Ale kaprys nie wziął się z byle przyczyny, albowiem przez 3/4 podstawówki życia przez to dziadostwo nie miałam. "Wieprz pod okiem"(?) to najdelikatniejsza z obelg. Teraz mam bliznę na mordzie. Nie, nie żałuję, to była moja decyzja i wzięłam wszystkie jej konsekwencje na klatę. Ale gdyby inni mnie nie uświadomili, że to obrzydliwe z jakiegoś powodu, kto wie, może nie poczułabym takiej wielkiej potrzeby. Ah, warto też wspomnieć o moim krótkim rendez-vous z anoreksją.

Wnioski? Poza tym, że jestem wstrętnym hipokrytą? Tak, złamałam się. Nie ja pierwsza, nie ja ostatnia, niestety. A chyba akurat wtedy pojawiły się bulwersy w społeczeństwie, że modelki są za chude i dziewczyny przez to popadają w zaburzenia odżywiania. Cóż, sam fakt istnienia tego typu zawodu zaiste nie pomaga, ale może nie popadałyby, gdyby zewsząd im się nie wbijało do głów, że wygląd i czyjaś opinia to wszystko, co się liczy. Zwłaszcza, że to jest tak naprawdę paradoks: uroda nie dość, że jest czymś bardzo subiektywnym, to zależy przede wszystkim od genów. Urodziłeś się endo-, ekto, mezomorfikiem, to nim zostaniesz. Z każdym innym "defektem" który wymaga gigantycznej kasy do "naprawy" też (nie mieszam kwestii zdrowotnych) prawdopodobnie zostaniesz do końca życia. Żadna w tym twoja wina. A jeśli urodziłeś się akurat z takim zestawem genów, że idealnie wpasowujesz się w kanon, to żadna zasługa. Tak wyszło. Ani to lepiej, ani gorzej. A przynajmniej nie powinno tak być. Jakbyśmy wszyscy byli odlewani jak z jednego szablonu, to... jak, u diabła byśmy wiedzieli, kto jest kim?!

A żeby jeszcze weselej było, rzućmy okiem w internety, żeby nie było, że zmyślam.

Artykuł z jakiegoś portalu plotkarskiego chyba, whatever: "Wkrótce się okaże, czy także inne piękności postanowią powrócić do natury. Być może to tylko przejściowa moda związana z porą roku i gwałtownym ochłodzeniem. Jeśli nie, trzeba przygotować się na najgorsze – bo nogi mogą być tylko początkiem. Po nich włos powróci pod pachę, na łono i pod nos. I wówczas już naprawdę trudno będzie odróżnić mężczyznę od kobiety." - Chciałabym wieść życie autora, skoro najgorszym, co może go spotkać to owłosione kobiety. Zgroza! No i myślałam, że pod względem anatomicznym to kobietę od mężczyzny odróżniają głównie, bo ja wiem... pierwszo-, drugo-, trzeciorzędowe cechy płciowe? Brak depilacji nie utrudni zadania, raczej niewiele jest kobiet z włosami na klacie. Możesz odetchnąć, autorze.

O, a na stronce gorszej niż Otchłań trafiłam na prawdziwą perełkę (choć nie dam sobie głowy uciąć, że to nie troll): "Zastanów się – jak często narzekasz na swoją figurę i katujesz się wszelkimi możliwymi sposobami, by coś z nią zrobić? Równocześnie, ile razy przeszło Ci przez myśl, że prawdziwy mężczyzna powinien być „duży”? Nie dziw się więc, że ten sam przedstawiciel płci brzydszej sporo wymaga od Ciebie, a od siebie prawie nic." - 1. Ostatnio gdzieś w gimnazjum. Wstydzę się tego. 2. Eee... nigdy? To jakieś głupoty? 3. Będę się dziwić i wściekać zarazem. Bo cały "artykuł" jest tym, co starałam się tu poruszyć, z jakimiś żałosnymi próbami uzasadniania i przyprawia mnie o mdłości.

Do tego dochodzi obwinianie: "Pozytywnie nastawione do życia niewiasty plus size to raczej rzadkość. W zdecydowanej większości są tak zniesmaczone swoim wyglądem, że żarty wcale się ich nie trzymają. Skoro duży facet jest zabawny, a większa kobieta to obraz nędzy i rozpaczy, to nie ma się co dziwić." - Yyy... nie byłaby obrazem nędzy i rozpaczy, gdyby jej na każdym kroku nie wmawiano, że powinna być. Co autor czynił przez poprzednie parę stron. I następne.

"Jeśli chcesz się pokazać z jak najlepszej strony, to nie możesz się ukrywać. A wtedy wszystko wyjdzie na światło dzienne" - Tłumaczę: najlepsze co masz, to cycki i tyłek. Możesz zabłysnąć tylko jeśli je wystawisz jak mięso na ladzie w Tesco. Więc muszą być w odpowiednim rozmiarze.
Image and video hosting by TinyPic
Obrazek chyba na miejscu.
"Pomijając krótki okres w naszej historii, kiedy prym wiodły rubensowskie kształty, wcześniej, później i dzisiaj ideał kobiecości mógł być tylko jeden – szczupły, drobny i poręczny."  - po pierwsze: "poręczny" WTF? Czy kobieta jest telefonem komórkowym? Po drugie: Wreszcie na coś się przydały te wszystkie lekcje z historii sztuki. Jee, powymądrzam się jeszcze trochę: Figurki Wenus z paleolitu coś mówią? Ta z Milo też zresztą szczupła i drobna nie jest, raczej "mocarna" i potężna. Okej, niech będzie, że Egipt: tam zresztą wymyślili depilację. Nie potępiam ich, taki mieli klimat. Średniowiecze: niech będzie, zwłaszcza w okresie gotyku, pewna wiotkość i ulotność była w cenie, przynajmniej na obrazach. Głównie była to matka boska (pamiętajmy, była raczej dziewczynką niż kobietą, w założeniu powinna być "czysta i niewinna"... moment, w ogóle to dziewczynki za mąż wychodziły). Ale już renesans powrócił do starożytności - kolejna Wenus, tym razem Boticelliego, do elfów raczej się nie zalicza. Barok - jak słusznie zauważył autor, mieliśmy Rubensa. Romantyzm: Hm, panie na obrazach Delacroix nie wyglądają na wybitnie niedożywione. Jeśli chodzi o malarstwo pozytywistyczne: tu chodziło o przedstawienie zwyklej, szarej rzeczywistości. Znajdziemy więc głównie kobiety pracujące, a co najważniejsze: rzeczywiste, żyjące. Ciężko mówić o jakimś ideale. Zauważmy jednak, że malarze w każdej z modelek-starej żydówce i młodej dziewczynie-  potrafili odnaleźć i namalować jej własne piękno. Czemu dzisiaj się tak nie da? Tzn. da się, ale mass mediom się nie chce za bardzo? Dalej, w XX w chyba wiadomo: Monroe, a dziś wszyscy wiemy, jak jest.
Image and video hosting by TinyPic
Powyższy wywód historyczny prócz udowodnienia, że autor nie ma pojęcia o czym mówi, miał bardzo ważny cel: pokazanie, iż ideały w różnych epokach były różne. Moda zmienną jest. Chyba przeciętny Kowalski nie wymienia co chwila całej zawartości szafy, żeby się dopasować do trendu, więc u diabła dopasowywać do tego trendu ciało?

21 komentarzy:

  1. Brzmi to jak pojekiwania brzydkiej dziewczyny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No fajnie, a coś bardziej merytorycznie?

      Usuń
    2. Ciężko powiedzieć coś bardziej merytorycznego bo w tekście sama sobie przeczysz i do końca nie wiesz na co narzekasz. Po prostu przeszkadza Ci że najprawdopodobniej nikt nie zwrócił na Ciebie uwagi i znowu samotnie spędzasz walentynki. Takie stękanie dla stękania. Często odwiedzałem Twój blog, bo widziałem potencjał. Dobry miałaś start, ale szybko się spaliłaś. Oczekiwałem po tym blogu czegoś więcej.. Pozdrawiam

      Usuń
    3. No cóż, przykro mi bardzo, wszystkim się nie dogodzi. Blogasek nigdy nie był i nie miał być stricte naukowy (bo naukowcem nie jestem), od czasu do czasu chciałabym powrzucać coś luźniejszego. Ani mój wygląd ani moje życie prywatne nie ma tu nic do rzeczy, więc niczego w tej kwestii nie zamierzam udowadniać (nadmienię jedynie, że tekst czekał w Wordzie specjalnie na ten konkretny dzień). Coś mnie wkurza - czy to altmed, czy to antywacki czy poświęcanie wyglądowi zewnętrznemu więcej uwagi niż na to zasługuje - bo to geny - piszę. Swoją drogą, to bardzo ciekawe, że uznał Pan z miejsca, że na pewno jestem brzydka i dlatego marudzę. A jeśli jestem śliczna jak obrazek, to coś zmienia? Pana zdaniem ładna dziewczyna by nie mogła napisać takiego tekstu, bo... czemu właściwie? Również pozdrawiam.

      Usuń
    4. Sama sobie Pani odpowiada na pytanie, bo "ładna dziewczyna" nie miała by po co pisać takiego tekstu. Tak samo jeśli chodzi o geny i o to że nie powinno się poświecać tyle uwagi wyglądowi to po co ten atak na tych ktorzy wygladaja dobrze. Troche bez sensu..

      Usuń
    5. Gdzie ja w tekście atakuję kogokolwiek wyglądającego dobrze? Przeczytałam wiele razy przed publikacją i nie widzę. Atakuję tylko tych, którzy celowo chcą wykorzystać swój wygląd do osiągnięcia celu z wyglądem nijak niezwiązanego (lepsza ocena na odpowiedzi... bo takie okazy się zdarzają). Oraz tych, którzy narzucają innym to, jak powinni wyglądać, bo akurat mają taką wizję. Czemu ładna dziewczyna nie miałaby napisać krytyki takich zachowań? I problemów z tym związanych? Ja przez presję poszłam pod nóż. Ktoś inny wpadnie w zaburzenia odżywiania i wyląduje w szpitalu, może nawet umrze. Nie podoba mi sie to i nie zamierzam udawać, że jest inaczej. Widzę natomiast, że Speszal Edyszyn się nie przyjął - cóż, stety niestety, przynajmniej już wiem, czego nie robić. Wpisu jednak nie usunę, bo może znajdzie go kiedyś zrozpaczona dziewczyna, której koleżanki dokuczają, że jest gruba...

      Usuń
    6. Dodam jeszcze, że idąc tym tropem, można by uznać, że biały człowiek nie może uważać, że dyskryminacja czarnoskórych jest niefajna. Że osoba heteroseksualna nie ma prawa uważać, że dyskryminacja osób homoseksualnych jest niefajna. Antywacki zresztą często krzyczą, że osoby bezdzietne nie mają prawa się wypowiadać na korzyść szczepień, jeśli są bezdzietne, bo ich ten temat nie dotyczy (a tak się składa, że dzieci nie mam, choć Pan już to pewnie wie)... Także tego... trudno, tekst okazał się niewypałem, zdarza się, nie będę płakać. Obecnie zbieram materiały do notki o suplementach, może ta się spodoba.

      Usuń
    7. Wydaje mi się, że @Anonimowy chodziło o to, że wydźwięk artykułu jest taki, że krytykujesz wszystkich dobrze wyglądających bo nażucają Ci jak masz wyglądać i wpędzają Cię w kompleksy.
      ""ładna dziewczyna" nie miała by po co pisać takiego tekstu" nie oznacza też, że nie może sympatyzować z tym co mówisz tylko, że nie miała by po co tego pisać. Twój argument: "Że osoba heteroseksualna nie ma prawa uważać, że dyskryminacja osób homoseksualnych jest niefajna" nie ma tu sensu

      Usuń
  2. Zgodzę się z przedmówcą, poprostu jeczenie jaki ten świat jest zły i niedobry i jacy ludzie są be. Może czas się ogarnąć a nie obwiniać społeczeństwo o wszystko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A przez "ogarnięcie się" masz na myśli co?

      Usuń
    2. Hehe, wyjdź do ludzi i weź się za siebie xD Jezu, jak kopałbym po pysku każdego kto pierdoli takie bzdury jak "ogarnij się", a myślę że tekst o samoniedorozwoju wyczerpuje ten temat

      Usuń
  3. Szczerze mówiąc też uznałam ten wpis za słabszy od poprzednich, ale raczej z powodu formy niż poruszanego tematu. Planowałam go więc zostawić w spokoju, ale komentarze mnie urzekły - ogarnij się, narzekasz bo jesteś brzydka. Oczywiście, lepiej stwierdzić, że brzydka baba jest przewrażliwiona niż spróbować zauważyć, że obecne standardy piękna ŚĄ problemem. Anoreksja i bulimia nie tylko, że są coraz powszechniejsze, ale także zaczynają na nie chorować coraz młodsze dziewczęta (obecnie najmłodsza chora miała 8 lat), w internecie całkiem dobrze ma się ruch pro-ana, który uznaje tę chorobę za styl życia/szybki sposób osiągnięcia idealnej sylwetki. Osoby ciut starsze polują na tabletki na amfetaminie, który mogą umożliwić szybkie zgubienie wagi, a na pewno pomogą w zawale. Problem przemysłu nakręcającego obsesję nierealistycznych kanonów piękna istnieje i czyni coraz większe szkody. Co nie zmienia faktu, że temat został trochę kulawo ujęty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie o to mi chodzi, nawet jeżeli post miał poruszyć realne problemy to został przekazany w "nieprzyjemny" odbiorze sposób, ponieważ brzmi jak "leczenie kompleksów", zupełnie się z Tobą zgadzam, mogłoby to być lepiej napisane.

      Usuń
    2. Unber,Ada, Bardzo dziękuję, jednak ktoś zrozumiał... Forma? Nie przeczę, biję się w pierś, schrzaniłam. Może niepotrzebnie wywaliłam kilka akapitów. Może trzeba było zastosować formę analizatorską jak do tej pory. Co poradzić, człowiek na błędach się uczy. Obiecuje poprawę.

      Usuń
    3. @anonim - wrzuć od razu zdjęcie tego kolesia, co go musieli wynosić za pomocą dźwigu, bo nie dało się inaczej. Ale moim zdaniem istnieje coś pomiędzy przepełnionymi kolejkami do bariatrów, a przepełnionymi kolejkami do psychiatryków leczących zaburzenia odżywienia.

      Usuń
    4. Ten "inteligentny" obrazek anomima wywalam. Nie wnosi nic, a mnie irytuje.

      Usuń
  4. Ok. Podjęłam decyzję: póki co niech wisi, w miedzyczasie po prostu przepiszę rzecz od nowa. Bardziej merytorycznie. Bardziej sensownie. Nie wiem, czy mniej jadowicie. W ten sposób, mam nadzieję, wszyscy będą zadowoleni. Oby.

    OdpowiedzUsuń
  5. Moim zdaniem presja jest, ale to od naszego wewnętrznego poczucia własnej wartości zależy, czy się jej poddamy ;-) Nawet za Eriksonem powiedziałabym, że tymcczasowe przejęcie tożsamości negatywnej (na etapie formowania się tożsamości, czyli w okresie dorastania) jest konieczne.

    Abstrachując - ja chodzę na szpilkach i kompletnie mnie to nie męczy ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo wszystko uważam, że nie powinno jej być. Nie wszyscy są tak silni. A mnie męczy nawet chodzenie na normalnych obcasach. Całe 3 razy, jak je miałam na sobie do domu wracałam boso.

      Usuń
  6. a ja dziś wyczytałam, że teraz w modzie są mężczyźni drwaloseksualni. I w ten sposób tracę argumenty przeciwko brodzie męża ;D
    Czytam już po edycji, nie wiem co napisałaś wcześniej, ale w tej wersji to nic innego jak stwierdzenie oczywistości. Oczywiście, że podlegamy presji, oczekiwaniom, i to w wielu dziedzinach, nie tylko wyglądu. Ale najgorsze moim zdaniem jest to, że promowanie pewnych kanonów urody w mass mediach powoduje też, że mimowolnie zaczynamy postrzegać i oceniać według tych kryteriów także innych ludzi. Ładniejszą osobę od razu oceniamy jako sympatyczniejszą i atrakcyjniejszą nie tylko pod kątem atrybutów zewnętrznych. A to jest okropnie krzywdzące i w sumie zupełnie nieżyciowe, bo ile jest chodzących ideałów?

    OdpowiedzUsuń
  7. Od biologii nie uciekniemy i zawsze choćby podświadomie będziemy oceniać atrakcyjność drugiej osoby (budowa ciała, symetria twarzy), nie ma jednak co ukrywać - problem istnieje. W pewnym momencie miał teoretycznie nastąpić odwrót od anorektycznych modelek i poszło to z kolei w dwie strony. Z jednej moda na fitness i umięśnione ciało - niby ok, ale sprowadza się to do silikonowych modelek z insta (bo raczej marne szanse, że szczupła, wyżyłowana dziewczyna z minimalnym procentem tkanki tłuszczowej zachowa imponujący rozmiar cycków), koniecznie w najmodniejszych fluo legginsach i airmaxach, które absolutnie musisz mieć, jeśli chcesz zacząć w ogóle ćwiczyć. Z drugiej wszystkie te akcje typu "prawdziwe kobiety mają krągłości" - spoko, tyle że również czuję się prawdziwą kobietą nosząc rozmiar xs. A w ogóle c'mon, rozumiem, że cellulitu w reklamie raczej nie pokażą, ale maksymalne wygładzenie każdej fałdki i zmarszczki na modelce "plus size" sprowadza całą rzecz do absurdu.

    OdpowiedzUsuń

Podobnie jak wszelkiej innej nauki alternatywnej, nie toleruję ortografii alternatywnej. Literówka czy zabłąkany przecinek - spoko, ale komcie wypalające oczy nie będą tolerowane.