niedziela, 25 stycznia 2015

Pozytywne aspekty palenia tytoniu

A teraz, skoro już przyciągnęłam waszą uwagę...
Każde dziecko wie, że palenie szkodzi. Każdy palacz też. Możemy żartować, że "na coś trzeba umrzeć", że "karmimy skorupiaka", ale żaden palacz przenigdy nie powie, że palenie nie szkodzi. A tym bardziej, że jest zdrowe.
Tymczasem antyszczepionkowcy byli wystarczająco wkurzający w opowiadaniu, że choroby na które się szczepi nie są takie straszne. Ale obecnie osiągają całkiem nowy level. Oto, co pewnego razu ukazało się mym oczom po wejściu na ich funpage'a:

"Pozytywne aspekty przechorowania odry"


AAAAAAA!!! *spada z krzesła* Widzę, że zaczynamy z grubej rury. Nie zamierzam zachowywać nawet pozorów przyzwoitości rozszarpując ten idiotyzm na strzępy, bo zaczyna się rozprzestrzeniać.


Image and video hosting by TinyPic
Za każdym razem...

"Od lekarza usłyszymy, że przechorowanie odry może być ryzykowne szczególnie dla niemowląt(przez masowe szczepienia pozbawionych biernej ochrony od mamy)
Co to za bzdura? A tak btw, nie ma na tej planecie kobiet, które NIE MOGĄ/NIE CHCĄ karmić piersią? Bo żeście się tych cycków uczepili jak niewyżyte gimbusy, tylko bardziej.


 dorosłych oraz przewlekle chorych."

I dobrze usłyszycie. Może byście go posłuchali? A nie, wy macie gdzieś przewlekle chorych, ludzi w trakcie chemioterapii, po przeszczepach, z chorobami układu immunologicznego... Najważniejsi na świecie jesteście wy i wasze specjalne płatki śniegu.



"Natomiast pomija się zupełnie kwestię pozytywnego wpływu przechorowania odry na organizm ludzki." - Jaką?! Zapalenie płuc? Mózgu? Budują charakter, czy co?

„Odra ma najwyraźniej pozytywny wpływ na układ odpornościowy. Podatność na infekcje po przebytej odrze zmniejsza się, na co wskazuje spadek liczby wizyt u lekarza [Kummer 1992]." - bardzo sprytnie. Cóż, jak dziecko umiera, to raczej lekarz mu niepotrzebny. Tak tylko spekuluję, bo ani Google Scholar ani PubMed nie pokazują mi nic, co by pozwalało wysnuć taki wniosek.


"W krajach najbiedniejszych odra zmniejsza ryzyko malarii i chorób pasożytniczych [Roth 1992]."
Nie no, serio, skąd oni to biorą? Ja na temat Rotha znalazłam tylko to.

"Dzieci, które przebyły zachorowanie na odrę rzadziej cierpią na alergie, podczas gdy szczepienie przeciw odrze nie daje takiej ochrony [Shaheen 1996, Floistrup 2006, Kucukosmanoglu 2006, Rosenlund 2009]."
I smell Straw Man - szczepienia mają z zalożenia chronić przed odrą, nie alergią.  No, ale przynajmniej Shaheena udało mi się znaleźć. Szkoda tylko, że go nie przeczytali ze zrozumieniem. "Być może, ale brakuje dowodów na poparcie tej hipotezy". Standard. A reszta? Pierwszy z brzegu wynik, Floistrup. Znowu mętnie, znowu nic z niczego właściwie nie wynika... Niby widzi jakieś powiązanie z antybiotykami (jakimi?) o szczepionkach są może ze dwa zdania. Dalej... Kucukosmanoglu ... Łał, porównał 52 dzieci hospitalizowane z powodu odry z 51 dziećmi bez odry (nie widzę informacji czy były szczepione, czy nie, just sayin'). To prawie level Wakefielda. I tylko 7 cytatów. Poprzedni miał przynajmniej 185. Uff... Rosenlund - 36 cytatów (żeby zrozumieć, o co chodzi z tymi cytatami, polecam zapoznac się z tym wpisem). Znowu: cośtam, być może... ziew. I totalne olanie zdania: "Nie znaleziono związku pomiędzy alergiami a szczepionką przeciwko odrze".

"Znanym pozytywnym efektem odry jest leczniczy wpływ na chroniczne choroby, takie jak łuszczyca [Chakravati 1996]" - Widzieliście w ogóle kiedyś łuszczycę, bodaj na zdjęciu? Ja widuję na żywo. I słyszę. Są to odgłosy drapania i przekleństwa. A swędząca wysypka do tego... Podejrzewam, że sprzęty by latały. Co najmniej.  No dobra, zobaczmy, na co powołujecie się tym razem. Rok wprawdzie się nie zgadza, ale chyba chodzi o to. Jeden przypadek, zdaje się case report. Łał. Wiecie, jedna jaskółka wiosny nie czyni... To nadużycie stwierdzać na takiej podstawie "znany efekt". Kolega o nim na przykład nie słyszał, a odwiedził mnóstwo lekarzy. W dodatku opisany przypadek skomentował tak: "Wystarczy później byle przeziębienie czy inne osłabienie organizmu i uuu... będzie płakała."

"lub ciężkie schorzenie nerek tzw. zespół nefrotyczny. Odra może spowodować także remisję padaczki [Yamamoto 2004]" - Japończycy, zdaje się, w ogóle nie bardzo lubią szczepionki. Whatever. Pan Yamamoto doczekał się dziewięciu cytatów. Nic dziwnego, skoro próbka statystyczna wynosiła 58 osób. *facepalm* Albo mi się wydaje albo znowu widzę lekki brak czytania ze zrozumieniem, albo pominięcie zdania "Gdy pacjenci chorowali na odrę, różyczkę, świnkę czy grypę istniało wyższe ryzyko poważnych powikłań neurologicznych, typu stan padaczkowy, zaburzenia swiadomości czy encefalopatia. Powikłania te odnotowano w 68% wszystkich przypadków naturalnego przechorowania choroby". I co? Wciąż uważacie, że naturalne przechorowanie jest takie fajne?

"podobnie jak atopowego zapalenia skóry na tle alergii pokarmowej [Kondo 1993]." - Tu mamy dla odmiany pięciu pacjentów. Ech... Gdyby to było chociaż z 5000 to może miałoby to jakąś wartość. A zaszczepieni być nie mogli z powodu alergii na jajka. Nie przeszła im.

"Wiele wskazuje na to, że przebycie chorób dziecięcych, w szczególności odry, różyczki i świnki, owocuje w dalszym życiu obniżonym ryzykiem zachorowania na raka, w tym ziarnicę złośliwą i inne rodzaje chłoniaka oraz raka piersi [Albonico 1998, Glaser 2005, Montella 2006]" - No, ciekawe jak wiele. Nr 1 to tylko abstrakt. W ogóle, dlaczego tyle tych badań bierze na tapetę akurat ludzi związanych z antropozofią? Serio, ci od alergii też mieli coś do dzieci od Steinera. Ja się nie znam, ale jeśli ci ludzie faktycznie mniej chorują na raka itd. to może dlatego, że np. nie palą papierosów czy coś? Glaser, jeśli umiem czytać, zajmuje się głównie encefalopatią. Natomiast Montella... Ech, kolejny abstrakt z którego nic konkretnego nie wynika. A na ten się nie natknęli?

"Także stwardnienie rozsiane zdarza się rzadziej u osób, które przeszły w dzieciństwie odrę [Kesselring 2990].„ Eee... czy ja dobrze widzę 2990 rok? Ale z tymi podróżami w czasie to tak tylko żartowałam... Google Scholar skonfrontowany z frazą wypluwa wiele ciekawych rzeczy... ale na temat nic. PubMed - zero.

Uff, koniec. Najbardziej mnie chyba przeraża fakt, że ten tekst znajduje się w książce "Szczepienia za i przeciw". A ludzie czepiali się Stephanie Meyer. Nie sądziłam, że doczekam dnia, kiedy wyjdzie głupsza i bardziej szkodliwa książka i bardzo żałuję, że tak się stało. Do napisania tego tekstu zainspirował mnie artykuł na TVN24, a konkretnie komć pod nim. Oraz ten wpis z RtAVM. 

Drogie antywacki - puknijcie się w coś, dobra? To nie jest śmieszne.

PS. Przepraszam, że czcionka nieco świruje, ale szczerze mówiąc, nie ogarniam za bardzo tego, blogspot sobie robi jakieś jaja o.O

Edyta: właśnie się dowiedziałam, że ałtor tej ksiunszki jest homeopatą. No, to wiele tłumaczy.

4 komentarze:

  1. Hej,
    wczoraj znalazłam Twój blog i pierwsze co rzuciło mi się w oczy to obrazek "Poczytam sobie STOP NOP. Co złego może się stać?..). A było to po paru minutach od zamknięcia stronki owego stowarzyszenia, mózg mi się zagotował od tych głupot. Postanowiłam tam zajrzeć z ciekawości, stwierdziłam, że przecież nie może być tak źle, na pewno będzie sporo merytorycznych, rozsądnych, opartych na faktach wypowiedzi itp. Przeczytałam wszystkie notki Barta i Sporothrix na temat szczepień, a przecież oni często cytowali argumenty, wypowiedzi antywacków i "neutralizowali" je pisząc prawdę, tłumaczyli, przedstawiali dowody naukowe. Myślałam, że jestem już emocjonalnie odporna na brednie zwolenników epidemii ;)
    Bardzo podobają mi się Twoje obrazki. Ten z kaftanem bezpieczeństwa chciałam wkleić w odpowiedź na komentarz "w Europie nie ma antywacków, wszyscy się chętnie szczepią" - znalazłam na RtAVM (poznałam dzięki Tobie)
    Przepraszam za długi komentarz.
    Na pewno będę często zaglądała na Twojego bloga! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za komentarz :) Za długość nie przepraszaj, bardzo mi miło i cieszę się, że moja wesoła TFUrczość komuś się podoba ^^ "merytorycznych, opartych na faktach" - to dokładne przeciwieństwo argumentów antywacków. Nawet jeśli już coś znajdą, to właśnie jest to w stylu badań powyżej "może... cośtam... brak dowodów...", ale oczywiście im się nie chce tego sprawdzić, ważne, że jest dużo nazwisk i wygląda naukowo. Ja i kolega planujemy pozwać to zacne towarzystwo za zniszczenie wątroby, bo tych bzdur na trzeźwo się nie da czytać :P
      Także tego - dziękuję, pozdrawiam i mam nadzieje, że Cię nie zawiodę :)

      Usuń
  2. ave szatan, kolejny filter Otchłani na który będę zaglądać leguralnie. Otchłani staram się juz osobiście nie tykać, bo odbija to piętno na mojej psychice, dlatego skorzystam z relacji z drugiej ręki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo sie cieszę :) Na mojej też. Nie tylko psychice zresztą.

      Usuń

Podobnie jak wszelkiej innej nauki alternatywnej, nie toleruję ortografii alternatywnej. Literówka czy zabłąkany przecinek - spoko, ale komcie wypalające oczy nie będą tolerowane.