piątek, 23 stycznia 2015

Co myślą antywacki

Najlepszym do­wodem na to, że is­tnieje ja­kaś po­zaziem­ska in­te­ligen­cja jest to, że się z na­mi nie kontaktuje.


Image and video hosting by TinyPic

Kosmici pewnie zaśmiewają się do łez z naszej [jako rodzaju ludzkiego] głupoty. A mnie do śmiechu aż tak bardzo nie jest. No, przynajmniej dopóki nie trafię na takiego komcia:
Image and video hosting by TinyPic


Logika bez zarzutu. Hej, mamy owłosienie i tkankę tłuszczową, po co nam ubrania? Dawniej ludzie żyli w zimnym klimacie, mieli tylko skóry zwierząt i też żyli. To ma sens, bo znam kogoś kto w największy mróz chodzi sobie w krótkim rękawku i nic mu nie jest (nie żartuję, naprawdę znam).


Szczerze, nie mam pojęcia, co by tu jeszcze wnieść. Temat był wałkowany miliony razy przez mądrzejszych ode mnie [proszę zajrzeć na kolumnę obok, bez sensu tu sypać setką linków], a oni dalej swoje. Nawet w obliczu epidemii w Walii w 2013 r. antyszczepionkowy lider znalazł sposób, żeby bardzo sprytnie zwalić winę na MMR (twierdząc przy okazji, że jakby świat skorzystał z jego pojedynczych szczepionek, to nic by się nie stało... no tak, wszystkie szczepionki to szatan, ale te wynalezione przez eugeniusza - pun intended - jakimś sposobem nie. Ofkors). W Stanach szaleją odra z krztuścem, u nas nad Wisłą ospa wietrzna, a ci wciąż "ojtam, ojtam, nic się nie dzieje". Czekają chyba na polio.


Tak na początek przedstawiam The Best of Anty-wacki wraz z tłumaczeniem z alternatywnego na nasze. I hej, nikogo nie obrażam, po prostu... wytykam pewne braki. Nie, żeby braki były czymś złym same w sobie. Ale totalny brak chęci ich uzupełnienia połączony z postawą "ja wiem lepiej" już rodzi pewną frustrację (zwłaszcza, że trwa to już 200 lat...). Dlatego nie czuję się ani trochę winna, poza tym nigdzie nie używam słowa "głupek" ani żadnego wulgarniejszego synonimu.

Co antywacek ma na myśli, gdy mówi...

1. "Przecież szczepiłeś swoje dziecko, czego chcesz od mojego" - Nie tylko nie mam bladego pojęcia, że szczepionka nie chroni w 100%, ale również kompletnie obce mi jest pojęcie odporności zbiorowej.


(bardziej łopatologicznie niż przedstawia ten gif chyba się nie da)

2. "To barbarzyństwo podawać tak małym dzieciom tyle chorób" - to logiczne, że moje zupełnie zdrowe dziecko, które dożyje setki nie zapadając nawet na byle przeziębienie dzięki odporności naturalnej (którą mu przekażę wraz ze swoim szczerozłotym mlekiem) za Chiny nie poradzi sobie z atenuowanymi wirusami ani nawet ich szczątkami.


3. "W szczepionkach jest rtęć, kawałki abortowanych płodów, nerki małpy i komórki mysich mózgów, poczytajcie ulotki to zobaczycie!" - jestem hipokrytką i każę innym czytać ulotki (to prawie jak podręcznik immunologii i toksykologii w jednym, nieprawdaż), chociaż sama do nich nawet nie zajrzałam, w przeciwnym razie wiedziałabym, że opowiadam bzdury. Tak samo jak nie wiem, w jaki sposób są one tworzone i skąd na nich te wszystkie okropne skutki uboczne.
(Ulotka Rotarix - płodów ni ma, ale za to jest sacharoza)

4. "To nie dzięki szczepionkom, tylko bieżąca woda, higiena, kanalizacja i zdrowe jedzenie sprawiły, że choroby zaczęły wymierać" - Za każdym razem: 1979 ospa prawdziwa, 1954 polio, 1964 odra, 1967 świnka1969 różyczka,  2006 rotawirusy... No co ty, 2006 był prawie dekadę temu, żyliśmy wtedy jak zwierzęta. A zresztą ta szczepionka na rota to jakaś nowomodna fanaberia i tyle. A czemu w Indiach jakoś nie ma polio, chociaż jest tam, kolokwialnie mówiąc, syf? Yyy... Patrz, krzyk mózgowy!

5. "A może ja chcę, żeby moje dziecko przeszło odrę, świnkę, różyczkę? To takie łagodne choroby, a nabierze odporności na całe życie!" - Nie dość, że znów nie mam pojęcia, o czym mówię i nie widziałam statystyk na oczy (a jeśli widziałam, to zlekceważyłam, bo wiadomo, spisek), to mam gdzieś tych wszystkich słabszych, przewlekle chorych ludzi, z którymi moje dziecko się zetknie i ich być może śmiertelnie narazi, bo [patrz punkt 1].

6. "Pomyśl logicznie, przecież Big Pharmie nie może zależeć na naszym zdrowiu" - wydaje mi się to logiczne, lecz nie uwzględniam kilku rzeczy:

a) Big Pharmie bardziej by się opłacało leczenie chorób i powikłań, którym zapobiegają szczepionki, ponieważ

b) Big Pharma nie zarabia zbyt wiele na szczepionkach, poza tym

c) Gdyby Big Pharma nie badała dokładnie leków pod wszystkimi możliwymi względami, mielibyśmy na rynku od groma niedziałających i/lub szkodliwych leków na wszystko, w tym autyzm (a takie bajery to działka altmedu). Klient martwy nie tylko nie jest zadowolony, ale raczej nie kupi kolejnego leku oraz

d) Te złe, wielkie koncerny cały czas rywalizują ze sobą o tych zadowolonych klientów, więc jak ktoś coś namąci w badaniach, to konkurencja za nic nie przegapi okazji, żeby go za to zrównać z ziemią zanim artykuł na dobre opuści drukarnię. Takie awantury w branży się cały czas zdarzają, tylko mediów niebranżowych to nie obchodzi, bo dotyczą mało ciekawych rzeczy. Byłoby to bardzo dziwne, żeby akurat w kwestii szczepionek trzymali sztamę, bo a i b.

7. "Kto ci płaci i ile?" - Wybacz, mam cechy osobowości paranoicznej i wszędzie widzę spiski. Polecisz mi jakiegoś dobrego psychologa?

8. "Dużo czytałam na ten temat, wiem wszystko, ty ignorancie" - dużo plotkowałam z koleżankami z fejsbuka o strasznych poszczepiennych historyjkach z internetu, ewentualnie o równie strasznych filmach z jutuba. W międzyczasie wychwalałyśmy pod niebiosa prof. Majewską i doktora Jaśkowskiego, tych pionierów wakcynologii, z którą żadne z nich nie ma nic wspólnego. A Wakefield to się nawet ołtarzyka dorobił za swoje zgrabne oszustwa i cwaniactwo.

9. "Ja chcę mieć tylko wolny wybór" - [patrz punkt 1, znowu], poza tym mentalnie tkwię w gimnazjum i jestem za anarchią, fak de system!!1! Bo te obowiązkowe szczepienia to wprowadziła komuna, więc z definicji są złe. Co prawda, nikt nie może mi wparować do domu i siłą zaszczepić, co najwyżej grozi mi mandat, którego mogę nie przyjąć... Ale!1!!

10. "A dlaczego dorośli się nie szczepią?" - sama się nie szczepię, nikt kogo znam też nie, więc na mocy dowodu anegdotycznego wiem, że absolutnie nikt tego nie robi. Nie mam zielonego pojęcia, że w pewnych zawodach trzeba, nie wiem nic o zalecanych szczepieniach dla dorosłych.

11. "Jeszcze autyzmu dostanie" - uważam, że autyzm jest absolutnie najgorszą przypadłością, jaka może się komukolwiek przytrafić. Zespół Patau, Edwardsa, Wolfa-Hirschhorna... też coś. Nie znam najnowszych badań, które wskazują na to, że jest on raczej genetyczny i ignoruję wszystkie, które udowodniły, że nie ma absolutnie żadnego związku między nim a szczepieniami. Prawdopodobnie nie wiem też, że spektrum autyzmu jest bardzo szerokie, że kryteria diagnostyczne uległy zmianie* i że głosząc takie poglądy obrażam wszystkich normalnie żyjących autystów, bo wolę, żeby moje dziecko umarło na chorobę zakaźną niż żeby było autystyczne.

12. "A moje dziecko po szczepieniu miało krzyk mózgowy/zachorowało na autyzm/zachorowało na cokolwiek innego" - Pomyliłam związek czasowy z przyczynowo-skutkowym, ale nie to jest najgorsze. Desperacko poszukując przyczyny choroby mojego dziecka, trafiłam na grupę antyszczepionkową, która przyjęła mnie jak swoją i wszystko mi wytłumaczyła: to przez szczepionki. Będąc w zrozumiałym stanie osłabienia psychicznego, przyjęłam wszystko na wiarę, choć normalnie nie dałabym się nabrać na takie głupoty i przyłączyłam się do nowych przyjaciół w walce o lepsze, wolne od szczepionek jutro. Obwiniam szczepionki o stan mojego dziecka, bo nie do zniesienia byłaby dla mnie myśl, że zachorowało tak po prostu... i mam nadzieję, że będzie można to jakoś odwrócić.**


Pewnie dużo pominęłam, zdarzają się różne ciekawe rzeczy... Np. teorie, że megadawkami witaminy C można wyleczyć polio, albo i ebolę... (ale chyba ciężko takiego wirusa trafić, co?)
Tak czy siak, może ta ściągawka ułatwi jakoś komunikację. O ile to możliwe.


* Gdzieś w sieci napotkałam komentarz pani, która pracowała w USA z takimi dziećmi i napomknęła, że niektóre miały stwierdzony autyzm czy Aspergera, podczas gdy były po prostu zwyczajnie trochę bardziej nieśmiałe niż inne. Podejrzewam, że sama mogłabym dostać taką diagnozę, ale za moich czasów nie zaciągało się dzieci do psychologa z byle powodu. Jeśli zaświadczenia o autyzmie faktycznie dostaje się tak jak te o dysleksji, jak cukierki (broń Borze nie twierdzę, że ona nie istnieje, jednakże wiąże się z nią kilka innych zaburzeń oprócz tego, że dzieciak po prostu wali byki ortograficzne, podobnie jak nieśmiałość =/= autyzm), to chyba właśnie rozwiązałam zagadkę epidemii autyzmu. Taka luźna hipoteza.


**Jakby ktoś nie załapał - nie, to nie miało być śmieszne. To jest przykre i smutne. Widzicie, to jest bodaj największy problem jaki mam z organizacjami typu STOP NOP. Nie pomagają rodzicom chorych dzieci. Wskazują im winnego - szczepionki - i wykorzystują do osiągnięcia swoich celów. Tak, niby chcą usprawnić system i takie tam, ale głównie bluzgają na lekarzy, na szczepionki, na koncerny i w ogóle na cały świat. Organizowali coś na rzecz tych dzieci? Nie, pikiety przeciw szczepieniom. W swoim czasie wskażę na podobieństwa pomiędzy nimi a sektą, póki co powiem tylko, że to obrzydliwe. STOP STOPNOP! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Podobnie jak wszelkiej innej nauki alternatywnej, nie toleruję ortografii alternatywnej. Literówka czy zabłąkany przecinek - spoko, ale komcie wypalające oczy nie będą tolerowane.